Give me the pain that I'm used to.

Cierpienie.
Cierpienie.
Cierpienie...
Zamyka mi oczy. Zamyka oczy na to co ważne, na to co daje mi żyć... Dążę ku autodestrukcji. "O co Ci chodzi?".. No właśnie. O co mi chodzi? Sama już nie wiem. Pewne rzeczy, nawet głupoty po prostu mnie bolą, że aż odczuwam to fizycznie...
Próbując złapać oddech krzyczę do Ciebie w myślach "Pomóż mi, przejmij kontrolę" i czuję ten ciężar w klatke piersiowej... Coś za coś. 
Jestem taka naiwna wierząc Ci... 
Że mi pomagasz... 
Że jesteś przyjacielem... 
Ale z drugiej strony zawsze jesteś. 
Nigdy mnie nie opuszczasz, nawet jeśli Cię nie chcę. 
Może i to Twoja wina, że przeżywam takie cierpienie... 
Chciałam napisać, że Piekło. Ale nie... Piekło dopiero mnie czeka. 
Wygrywasz mnie. Wygrywasz mnie z innymi...

Every minute... Lucy.

We like it when we're spinning

Mimo, że staram się żyć bez głębszych przemyśleń, to czasami to do mnie wraca. W tych samotnych momentach jak nie ma nadziei.. W tych momentach kiedy nie ma żadnego celu. To chyba próbuje mnie pocieszyć. Przykro mi, nie chcę Twojej pomocy. Za dużo mnie ona kosztuje.. Może gdybym miała inną sytuacje i byłabym troszeczkę inna, to bym Cię przyjęła do siebie. Oddałabym się. Ale nie.. to nie dla mnie. Nadal będę Was wspierać. Nadal będę się o Was uczyć.. Ale nie mogę zostać Waszą marionetką. Za dużo mam do stracenia.



Love and kisses, Lucy.