Die in pain.

Święta, święta, święta. Kompletna głupota, śmiać mi się chce. Hipokryci.
Muszę w sobie zabić tą cholerną cechę wampira psychicznego. Jak mogę być satanistką będąc taką okropną osobą? Arr, nie chcę taka być. Nie mogę wymuszać wszystkiego litością, to żałosne, mimo, że wychodzi to często na moje korzyści.
Stojąc na krześle obserwuję cały pokój. Widzę siebie, płaczącą, śmiejącą się przy kompie... Leżącą na podłodze bezwładnie... Jak niespokojnie wiercę się w łóżku lub płaczę. Ten pokój tyle widział... Tyle mojej historii.. I wiele zobaczy. Zawsze ten sam pokój, te same załamania. Chciałabym się przeprowadzić. Gdzieś daleko, zdala od tego co jest tu, mimo że bym cholernie tęskniła za Tobą. Jeden z moich Aniołków. Nieważne kiedy do Ciebie napiszę, czy problem jest poważny, czy coś robisz... Zawsze mi pomożesz, nawet jak nie wiem do końca jak to zrobiłeś. Jesteś wspaniałym przyjacielem, chciałabym móc Ci to jakoś okazać. Siedzę, słucham Twojego głosu i Twojego śmiechu, wyobrażam sobie Twoją twarz i czuję jak mocno Cię lubię. Jesteś tą osobą o której się myśli jak się chce uśmiechnąć w drodze do szkoły. Nie mogę się doczekać spotkania, bo pomimo że gadamy codziennie to czuję, że mam Ci tyle do opowiedzenia. Cholera.
Nauczę się stosować magię. Powoli, ale się nauczę i Ci pomogę. Obiecuję.

Lucy.

Love me do.

I wszystko znowu się ułożyło. "Będzie dobrze, obiecuję." Czemu te słowa miały dla mnie taką.. magiczną wartość? Na prawdę uwierzyłam. Będzie lepiej. To wszystko przestanie się liczyć. Będę żyła w nowym świecie... 
Patrzę na Ciebie jak zasypiasz. Wyobrażam sobie jak leżę obok, wtulam się w Ciebie i oddycham Twoim zapachem... Czuję Twoje ciepło, Twój oddech, Twoją obecność. Czuję jak mocno Cię kocham, jak bardzo chciałabym, żeby ta chwila nigdy się nie kończyła. Tak mocno Cię Kocham...

Lucy.

Matchad.

Jestem Satanistą! Pochylcie czoła, gdyż to ja jestem najdoskonalszym ucieleśnieniem ludzkiego życia!
W końcu coś mi sprawia przyjemność. Kto by pomyślał, że to takie łatwe? Po prostu robisz to na co masz ochotę. Nie powstrzymujesz się, bo "nie wypada". Robisz to, czego pragniesz, potrzebujesz. Samozadowolenie. Po co się powstrzymywać? Każdy ma potrzeby. Każdy czegoś pragnie... Jesteśmy tylko ludźmi. Gdyby każdy tak żył, byłoby o wiele łatwiej..
Próbuję tak mocno, żebyś zrozumiał. Zrozumiał czego chcę, co myślę. Nie chcę Ci nic mówić, wszystko popsuję. Nie mogę też nikomu innemu powiedzieć... Znienawidzą mnie, nie zrozumieją. Tak jest lepiej... Życzę sobie śmierci, a potem szybko odwołuję swoje słowa. To nie moja wina, nie wybrałam tego. Nie poradzę nic na to, co czuję... Przykro mi, ale jednocześnie nie. To nie mój błąd.
Mam ochotę Cię dotknąć... Tak dobrze się czuję w Twoich ramionach, jak czuję Twoje ciepło...
Nie powinnam. 




Fucking Lucy, bitch.

Professional heartbreakers.

Chciałam napisać, że nie wiem co się dzieje, ale wiem dobrze. 
Bardzo dobrze. 
Oboje wiemy. 
Ustaliłam... Ustaliliśmy coś. Powinnam w sumie chcieć coś w zamian, nie? 
Gdybym tylko miała możliwość... 
I odwagę... Po prosu z Tobą porozmawiać. 
Chyba Ci się udało. 

Można być zakochanym w swoim potencjalnym wrogu? 
Mieć ochotę go poznać? 
Wiedzieć jak ma na imię? 
Może to on sprawia, że go chcę? 
Miłość... Uśmiecham się.


Your Lucy.

A diary of a young satanist.

Po co to robiłam? Po co sama to sobie zrobiłam? Łudziłam się, że będzie inaczej.. Że zazdrość mnie opuści. Że skoro to ja Was pogodziłam, skoro to ja to stworzyłam, to będzie inaczej. Jednak nie. Nienawidzę jej. Nie mam ochoty o Niej słyszeć. Chciałam żebyś też miał przyjaciela... Żeby ona miała przyjaciela... Żebyście  nie czuli się samotni. Ja mam Jego, Ty masz Ją. Jest fair.

Spokojniejszy dzień dzisiaj. Dajesz mi trochę spokoju... Dziękuję. Jestem wdzięczna.. Ale zawsze tak jest. Dajesz mi chwilę odpoczynku, żeby wrócić z podwójną siłą. Czemu mimo, że bliskie mi osoby wiedzą to o tym zapominają na codzień? Ja o tym nie zapominam. Myślę o tym cały czas... Kusi mnie... Nawet żarty o satanizmie nie do końca traktuję jak żarty. Daję znaki... Próbuję Wam pokazać... Nie wiem czy to choroba psychiczna. Nie wiem czy to naprawdę On. Cokolwiek to jest, chcę żebyście.. żebyś Ty... mnie wspierał. To tak wiele? Zapytać się czy czuję jego obecność? Ile o Nim myślałam? Nawet jeśli nie chcę odpowiadać... Te pytania są ważne.

You hurt me, I want to hurt you back.




Lucy.